… wish I was normal …

Advertisements

… ThAT obsession of mine …

… this song explodes like a supernova, like a moment where all the coincidences squeeze the heart into critical density which lights up the freezing void with a new star …

light

  • Do you have a light?

I searched through my pockets but couldn’t find anything.

She sighed and handed me her lighter. As the flame danced in her dark hazel eyes in contrast with hair the colour of wheat, glimmered around her pretty face with a faint warm smile of inexplicable sadness she leaned in for the kiss. On the cheek, again on the mouth. I tasted her lovely moisture with a slight hint of raspberries and tobacco.

  • Are you here alone?
  • I’m with my boyfriend.
  • Where is he then?
  • I don’t know. -she shrugged
  • Isn’t he jealous of you?
  • Oh, he doesn’t care.

I leaned into her, laying a kiss on her forehead, grabbing her tight around the waist, around the uncovered tummy out of desire, care or compassion. For a while the world ended on that couch and we were just two extras in the big city life, auditioning, each for a different movie we had seen furtively on TV, cinema, or in our dreams

up[LIFT]er

  • Oh, are You going for the lift?
  • Yes. Thank You.
  • It’s getting dark quite early these days.
  • Yeah, the days are short.
  • And they will get even shorter, but well, man has to survive through good and bad times.

Epilogue

Sometimes I feel like I am merely left with writing an epilogue to  my life … The main plot and the side plots as well have already unwound and concluded. There have been ups and downs, climaxes and cathartic moments but for some time now (about 2 years) what we see is a good old flat line. Like if I was the director I would just yell ‘Cut!’ and send everybody home. Instead I end up everyday shooting lookalike identical installments of the show that’s well out of ideas. Like that last unnecessary season your favourite series could really do without.

People have their intuitive ways of breaking the hiatus and developing the story further. Children seem an obvious, best and most absorbing choice. A wife or a girlfriend could do. Even lonely people found some calling to engage the viewer.

I, on the other hand, seem to have tied the plot tightly around my neck and a jump looks like the only logical solution. Instead, I end up relaying my prolonged struggle against the noose as exciting as the later episodes of ‘The Bold And The Beautiful’.

I think if The Producer existed He/She would have stepped in by now to cut the funding or save the series through some Deus Ex Machina intervention.

Instead I find myself stranded on the set feeling like Barton Fink must have felt at the ending of that movie …

 

 

 

 

… moje wszystkie hipergrafie …

… odechciewa się żyć ostatnio … zawsze był z tym problem, ale wcześniej zawsze potrafiłem to sobie jakoś racjonalizatorsko wyperswadować … jak nie kijem go, to pałką, jak nie w lewo to w prawo … po każdym ipponie, rzucie na plecy błyskawicznie odruchowo łapałem życie do gardy, a uda mam mocne i honorowym Japończykom wbrew po brazylijsku udawałem, że to ja, choć z dołu kontroluję sytuację wciskając z uporem zgięte kolana w żebra przeciwnika … dziś z dyskopatią i przerwą w treningach wypstrykuję się nawet z zapaśniczych metafor …

… w trójkątnym duszeniu z trudem łapię oddech, a lewą rękę, którą mażę te bazgroły powoli lecz stanowczo do dźwigni ściąga przeciwnik, który zdaje się mieć w zanadrzu odpowiedź na każdy mój ruch z milisekundowym wyprzedzeniem a jego ciało działa jak precyzyjny automat …

… prowadziłem outsourcing bytowych problemów do Kiedyś, a kiedy Kiedyś nadeszło, w prawie-Chrystusowym wieku Medycyna wystawiła bezlitosną recenzję moim wypocinom …

… Schizofrenia Paranoidalna …

… tak, to są początki F20.0 i tu mógłbym zrobić cięcię, ostatni klaps mojego filmu, postawić kropkę, ewentualnie przejść do epilogu.

I ty, mój niedoistniony czytelniku rówież możesz zakończyć tu lekturę o ile w ogóle ją rozpocząłeś …

… lekturę tego, co dla mnie w najlepszym wypadku terapeutyczne, w najgorszym objawowe, a chyba niepotrzebne bo na dziennym mamy już i Coelho i Dicka …

… ja tak po prostu łapię oddech, bo nie słowa ani zdania … wdech nosem, wydech ustami, złe powietrze wychodzi, przesycone potem i CO2, dobre wchodzi … czysty umysł ‘Nie Wiem’ … ‘Mokuso, Yame, Rei’

… oddycham, bo nie umiem odklepać, widać coś mnie tu trzyma, nawet jeśli to tylko pień mózgu …

… wydycham co widziałem, bo nie przeżyłem, zazwyczaj schizoidalnie stałem z boku …

… moje guilty pleasure zamiast robienia kursów na Courserze …

… ryzykowne balansowanie na krawędzi bełkotu …

… może jeszcze trochę tu pobędę … nie wiem ile … może dopóki wszystkiego nie opiszę … może do naturalnego końca … licentia poetica … don’t ask, don’t tell …

… do zobaczenia na macie …